– Powinnam dzisiaj wyjść – pomyślałam – Nie mam siły – dodałam po chwili i przewróciłam się na drugi bok. Ciągle było mi niedobrze. Nie byłam w stanie nic przełknąć. Dostawałam morfinę, tramal, ketonal, pyralginę, zastrzyki przeciwwymiotne, kroplówki odżywcze… wszystko na zmianę. Czułam się jak składowisko leków. Obchód. Oddziałowa patrzyła na mnie z troską. – Dzisiaj Pani nie wyjdzie. – Dlaczego? – spytałam nieprzytomnie – Może jednak…Continue reading Piąty dzień.
Tag: ból
Dzień po dniu…
Pierwszy dzień. Rano ratownik zdjął ze mnie zieloną fizelinę i ubrał w piżamę. Podał wzmacniającą kroplówkę i masę środków przeciwbólowych. Latałam w innej rzeczywistości. Kolorowe obrazy. Ludzie. Rośliny. Stwory i potwory. Wszystko mi się mieszało. Sen z rzeczywistością. Wyobraźnia przeplatała się z życiem. Zabrano mnie ta tomografię. Przyszła pielęgniarka z wózkiem. – Uda się Pani tutaj usiąść? – spytała. Nieprzytomnie spojrzałam na nią i próbowałam się poruszyć. – Pojedziemy na łóżku…Continue reading Dzień po dniu…
Re-operacja. Jeszcze raz…
To już dzisiaj. Za oknem wstawało słońce. Zadzwonił budzik. Poszłam pod prysznic. Wpakowałam ostatnie rzeczy do torby. Podjechała taksówka i… ruszyliśmy. Mijaliśmy znane punkty na trasie dom – szpital. Patrzyłam, jak migają za szybami samochodu. Patrzyłam na ludzi spieszących się do pracy. Patrzyłam na psy, na porannym spacerze. Na dzieci biegnące do szkoły… I jechałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy w tym dniu, mnie zoperują. Nie miałam przecież skierowania. Ale intuicja podpowiadała mi,…Continue reading Re-operacja. Jeszcze raz…
Chciałabym się schować…
Cały czas stoję po lewej stronie życia i tylko zaglądam na jego prawą stronę. Marzę o tym, by moje życie było pełne. Miało swoją lewą i prawą część. Boję się tego, co muszę przejść, zanim dostanę szansę na prawdziwe życie, bez choroby. Boję się bólu. Nie mam siły być dzielna i odważna. Czuję się bezsilna i nieprzygotowana na podjęcie kolejnej walki. A tę siłę muszę w sobie znaleźć… Jednak dzisiaj chciałabym się tylko schować w jakimś ciemnym zakamarku.…Continue reading Chciałabym się schować…
Ból. Ból. Ból.
Ból. Wczoraj wieczorem zaczął się ciągły ból nie do wytrzymania. Obudziłam się w nocy z… bólem. Dzisiaj rano otworzyłam oczy i już wiem, że ból będzie ze mną cały dzień. Do tego zdrętwiały policzek. Mrowienie w skórze. Ból zębów. Nieruchoma połowa twarzy. To jest mój koszmar. Po tylu latach może powinnam się przyzwyczaić… ale jakoś nie mogę. Nie potrafię pogodzić się z tym, że ten ból ciągle ze mną jest. Tymczasem marzę tylko o tym, żeby ten stały…Continue reading Ból. Ból. Ból.
Czas.
Dzisiaj ból zawładnął moim życiem. Czas jest moim sprzymierzeńcem, bo każda minuta zbliża mnie do końca tego epizodu. Równocześnie jednak wskazówki zegara poruszają się niemiłosiernie powoli. Odliczam kolejne sekundy, minuty, godziny… i proszę, żeby był już koniec. Bo koniec bólu nadejdzie. Przez jakiś czas będzie lepiej. Do następnego epizodu… Ale nie mogę się poddać, bo mam jeszcze nadzieję, że druga operacja przyniesie mi wolność.
Nieodwzajemnione uczucia.
Kocham Zbyszka. Kocham rodziców. Kocham przyjaciół i lubię ludzi. Kocham to, co robię. Lubię marzyć i wierzyć w dobre rzeczy. Dlatego chciałabym, żeby życie pozwoliło mi na te uczucia. Żeby odwzajemniło mi to, co mu daję. Trzy dni temu poczułam, że może być dobrze… że dam radę… że czeka na mnie jeszcze coś dobrego. Do wczoraj…, kiedy to popołudniu zaczęłam mieć lekkie zawroty głowy, potem kilka wyładowań i wreszcie przyszedł do mnie znany, ciągły ból.…Continue reading Nieodwzajemnione uczucia.
Nowe.
Znam już nowy termin operacji, w kwietniu. Drugi raz. Druga szansa. Tylko ja już chyba mam w sobie mniej nadziei. Staram się wierzyć, że będzie dobrze, lepiej niż kilka tygodni temu. Ale nie potrafię się już tak cieszyć jak wtedy. Bo wiem, że może być różnie… Wtedy też wiedziałam, ale teraz mam już za sobą komplikacje i brak poprawy. Właśnie. À propos komplikacji… Odbyłam wycieczkę do Kajetan. Zbadano mi słuch. Na wykresach zobaczyłam, że jest lepiej.…Continue reading Nowe.
Smutki.
Jesteśmy smutni. Obydwoje. Ja i Zbyszek. Szukamy radości w sobie nawzajem. W codziennych drobiazgach. W słońcu, które ostatnio coraz częściej przebija się przez chmury. Szukamy… Rzeczywistość jednak nas przygniata. Miało być fajnie. Miałam być zdrowa. Miałam wielkie plany. Zmiany. Uśmiech. Nadzieja. Przyszłość. Jest ból. Jest choroba. Jest zwątpienie. Strach. Łzy. Stres. Samotność.
Wielka Noc.
Świąteczny poranek. Świeci słońce. W powietrzu unosi się zapach wiosny. Tym razem święta spędziliśmy w moim rodzinnym domu, u moich rodziców. Były życzenia, świąteczne śniadanie, bitwa na jajka, śmiech dzieci. Tylko ja byłam jakaś nieobecna… W głowie strzelały mi pioruny, trochę piekła skóra, bolała głowa… Ech! Kilka miesięcy temu wyobrażałam sobie, że ten czas będzie zupełnie inny. Czułam się samotna. Wszyscy chcieli spędzić dobry czas, rozmawiać…Continue reading Wielka Noc.