Punkty zaczepienia

Stoję na balkonie i patrzę w dół. Nie chcę już żyć. Czuję tylko ból. Nie mogę myśleć, funkcjonować, czuć. Opuszczają mnie najwierniejsi przyjaciele. Mój ukochany mężczyzna zamknął się w swoim świecie, godzinami gra w szachy, żeby nie uczestniczyć w życiu. Moja egzystencja ogranicza się do pracy i walki o jeden, lepszy dzień. Nie chcę już tak… Nie mam siły. Czuję się tak, jakbym umarła kilka lat temu… Jednak nie skaczę. Znajduję powód – w tym okresie…Continue reading Punkty zaczepienia

Leczenie za granicą

Rodzice… To taka instytucja w życiu człowieka, na którą zawsze można liczyć. Nigdy się nie poddają. Mam wrażenie, że do ostatniej chwili walczą o życie i szczęście swojego dziecka. Moi rodzice są właśnie takimi ludźmi. W beznadziejnej sytuacji zawsze szukają wyjścia. Ich pomoc w ciągu tych kilku ostatnich lat, nieraz podnosiła mnie „do pionu”. Ich wiara w możliwość znalezienia rozwiązania dodawała mi sił na przetrwanie kolejnego dnia. Chyba najważniejszy…Continue reading Leczenie za granicą

Farmaceutyki

Tym razem trafiłam do prywatnej przychodni w Warszawie. Z polecenia przyjaciół umówiłam się do Pani neurolog z podobno dużym doświadczeniem i osiągnięciami. Cały czas nie ustawałam w próbach znalezienia „dobrego” lekarza, z wiedzą i odrobiną empatii. W owym czasie chciałam spróbować terapii lekami, tegretolem, gabapentyną…? Słyszałam, czytałam o tych lekach. Opinie były różne, ale i tak niczym nie ryzykowałam. Ból nasilał się „z miesiąca na miesiąc”. – Tak. To wygląda na neuralgię. Dlaczego tak długo męczyła…Continue reading Farmaceutyki

Próby… diagnozy…

Byłam na kolejnej wizycie, u kolejnego ordynatora kliniki neurologii, innego, równie znanego szpitala w Warszawie. Do tego lekarza trafiłam z polecenia. Rozmowa z nim trwała trzy, może cztery minuty… Nie obejrzał nawet wyników rezonansu. Pokiwał nade mną tylko głową i powiedział: – Proszę łykać tabletki dotąd, aż dojdzie Pani do naprawdę dużych dawek. To powinno pomóc. Jeśli nie pomoże… – zawiesił głos – proszę przyjść. Wykonamy blokadę. Nic więcej…Continue reading Próby… diagnozy…

Niewiedza

Byłam na wizycie u ordynatora neurologii, w jednym z najbardziej znanych szpitali, w Warszawie. Obejrzał moją dokumentację, jaką do tej pory zebrałam, pokiwał głową: – Ma Pani SM. Wnioskuję tak, ponieważ neuralgia nie atakuje młodych ludzi – stwierdził – Dopiero po pięćdziesiątym roku życia ma Pani hipotetyczną możliwość zachorowania. Proszę wykonać specjalistyczne badania, które potwierdzą moją diagnozę. Wyszłam z jego gabinetu zdumiona i wściekła. – Palant – pomyślałam –…Continue reading Niewiedza

Diagnoza i ucieczka

Po kilkunastu tygodniach szukania, dzwonienia, pytania wśród znajomych, trafiłam do onkologa – neurochirurga. ze szpitala onkologicznego, w Warszawie. Zlecił wykonanie MRI mózgu. Rzeczywistość polskiej służby zdrowia przygniotła mnie od razu. Termin w jakim mogłam wykonać badanie, był zabójczy – za 11 miesięcy. Na szczęście mój tata, neurobiolog, pomógł mi, dzięki znajomym, załatwić badanie wcześniej. Po dwóch tygodniach leżałam już w tubie i próbowałam przetrwać badanie. Każdy stuk,…Continue reading Diagnoza i ucieczka

Zmęczenie

Potwornie schudłam. Nie mogę jeść, bo bolą zęby, szczęka… Każdy kolejny kęs może się okazać „bólowym piorunem” w głowie. Jestem coraz słabsza i zmęczona.

Akupunktura – alternatywa?

Ból nadal nie pozwalał mi na normalne życie. Zaczęłam szukać metod alternatywnych. Trafiłam do gabinetu akupunktury. Lekarz był wykształcony, miał mnóstwo skończonych kursów i praktyk. Na pierwszym spotkaniu przeprowadził ze mną krótką rozmowę i stwierdził, że może spróbować pomóc. Powiedział, że akupunktura bardzo dobrze sprawdza się przy leczeniu bólu. Wytrzymałam trzy sesje. Wbite igły i przechodzący przez nie prąd, powodowały ból i drgania twarzy. Ból, który po każdym zabiegu stawał się…Continue reading Akupunktura – alternatywa?

Szczerbate szczęście

Pierwszy raz zorganizowaliśmy ze Zbyszkiem, rodzinną wigilię. Było bardzo przyjemnie. Obecni byli wszyscy, włącznie z moją stuletnią babcią. Urządziłam czerwono-zielone Boże Narodzenie. Światełka były wszędzie. Choinka sięgała do sufitu roztaczając nieziemski zapach igliwia. Był Mikołaj z workiem na plecach. Dzieci recytowały wierszyki i śpiewały kolędy. Cudny czas… I tylko ból głowy nie pozwalał mi się cieszyć tym dniem w pełni.

Przyjaciele

Uświadomiłam sobie, że straciłam jedną z przyjaciółek. Jedną z trzech, z którymi znałam się od wielu lat. Obwiniałam za tę sytuację swoją chorobę. Ciągłe odwoływania przez mnie spotkań, z powodu bólu głowy, były dla mojej przyjaciółki nie do zaakceptowania. Wyglądałam przecież normalnie, bólu nie widać było na twarzy. Z perspektywy czasu myślę jednak po prostu, że ta przyjaźń nie wytrzymała próby czasu i trudności… Tego dnia zrozumiałam, że neuralgia zabiera mi moje życie. Płakałam i byłam bezsilna. Nie mogłam nic zrobić.…Continue reading Przyjaciele