Przez ostatnie dwa tygodnie walczę z prawdziwym wirusem grypy. Nigdy więcej nie określę zwyczajnego przeziębienia mianem grypy. Nigdy! Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Dopiero po ataku wirusa-mutanta na swój organizm poczułam na własnej skórze z czym to się wiąże… Najpierw przez osiem dni walczyłam z gorączką wahającą się między 39,5 a 41 stopni. A teraz leżę osłabiona tak potwornie, że nie mam siły sięgnąć po kubek z herbatą stojącą koło łóżka… Zgroza! Taki stan…Continue reading Grypa.
Tag: ból
Nie ma mnie.
Ostatnio nie liczę dni bólu, tylko dni bez bólu, bo tych drugich jest mniej. Po lekkiej poprawie, w ciągu piątkowego popołudnia, wieczorem ból uderzył ze zdwojoną siłą. Wczoraj, przez cały dzień, nieruchomo i niemo leżałam na łóżku. Spałam. Leżałam. Znowu spałam. I znowu leżałam. Dzisiaj odczuwam poprawę o pięć, może dziesięć procent. O ciągłym bólu mówię, kiedy czuję mrowienie, pieczenie skóry (jakby ktoś przypalał ją na ruszcie), kłujące igły, drgania połowy…Continue reading Nie ma mnie.
Furia.
Wczoraj stało się coś dziwnego… Wyszłam na chwilę z domu. Było zimno. Wiał lekki wiatr. Nic mnie jednak nie bolało, nic nie strzelało… Kiedy wróciłam do domu nic nie czułam. Nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, ból zaczął rozsadzać mi twarz . Rozprzestrzenił się w kilka sekund. Bolały zęby, oko, żuchwa… Płynęły łzy. Strzelały pioruny. Wszystkie objawy pojawiły się niespodziewanie. Zazwyczaj piorun atakował mnie nagle, natomiast ból nadchodził…Continue reading Furia.
Wsparcie.
Kiedy leżysz z bólem i czujesz każdą gałązkę nerwu trójdzielnego… Kiedy leżysz z bólem i nie wiesz już czy lepiej jest żyć z cierpieniem czy też zniknąć… Kiedy Twoje życie ogranicza się tylko do walki z bólem, najważniejsze jest żeby był koło Ciebie ktoś, kto będzie trzymał Cię za rękę. Ktoś kto nie będzie Ci dawał dobrych rad, tylko po prostu będzie koło Ciebie. Obecność kogoś takiego bardzo pomaga. Dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj moje ciało przepełnia…Continue reading Wsparcie.
Dlaczego?
Ból. Chwila ciszy. Ból. Chwila ciszy. Ból. Ból. Coraz większy ból. Coś skacze za uchem. Ból. Siadam na łóżku. – Zaczyna się… – szepczę sama do siebie. Kładę się na boku. Strzał. Zwijam się w kłębek. Ból rozlewa się po wszystkich gałązkach nerwu. Ruszam szczęką. Boli nie do wytrzymania. Zamieram w jednej pozycji, na boku, z nogami podciągniętymi pod brodę. Nie chcę się ruszać, żeby nie wywołać kolejnego strzału ani większego bólu.…Continue reading Dlaczego?
Pierwszy śnieg.
Pojawił się pierwszy śnieg w tym roku i zakrył okoliczne drzewa i ulice. Jest pięknie. W głowie czuję tylko ból i choć oczy śmieją się do widoków za oknem, dusza płacze z bezsilności. Mróz, zimno, lekki wiatr to czynniki wywołujące pioruny i ból. Właśnie teraz, przed chwilą, przeszył mnie pierwszy piorun. Mocny, ale bywało gorzej. Przeleciał przez mój mózg z prędkością światła, jak jastrząb. Niespodziewanie. Bezgłośnie. Ten strzał jest jak pierwszy…Continue reading Pierwszy śnieg.
Onkologia.
Wróciłam ze szpitala. Oddział onkologiczny nie jest szczęśliwym miejscem. Trudno jest zachować tam uśmiech i pogodę ducha. Udało się. Przeżyłam i jestem z powrotem w domu. Ale jestem i ogromnie z tego powodu cieszę. Było trudno. W szpitalu zatrzymali mnie trochę dłużej, bo podczas planowanego zabiegu były komplikacje. Z małej interwencji chirurgicznej zrobiła się półtoragodzinna operacja. Powinnam się przyzwyczaić do mojego ślepego szczęścia a jednak niezmiennie mnie to dziwi. Komplikacje polegały na tym, że zmian w moim…Continue reading Onkologia.
„To kim jesteś, zależy od Ciebie…”
Dzisiaj jest drugi dzień nieustającego bólu. Od lat zadaję sobie pytanie czy wolę ten ciągły ból czy pioruny? I nie znalazłam jeszcze dobrej, prawdziwej odpowiedzi. Ból stały jest wycieńczający, bo trwa nieustannie. Ból pioruna jest tak silny, że życie na chwilę staje w miejscu, nie można odetchnąć, nie można wypowiedzieć ani jednego słowa, nie można…nic nie można. Wybór jest trudny, bo dotyczy wyselekcjonowania i wskazania gorszego zła. Dlatego ciągle się waham… Ból trwa a życie…Continue reading „To kim jesteś, zależy od Ciebie…”
Kłamstwo.
– Jak się czujesz? – Dobrze. (Kłamstwo, czuję się okropnie, twarz boli i pali, oko prawie nie widzi z bólu) – Chcesz herbatę? – Nie. (Kłamstwo, chciałabym, ale gorąco wzmaga ból…) – Potrzebujesz czegoś? – Nie. (Kłamstwo, chciałabym się przytulić i poczuć bezpieczna od bólu, od problemów, od… wszystkiego) – To dobrze. – Nic nie jest dobrze… (To już tylko niewypowiedziana myśl i pierwsza prawdziwa odpowiedź)
Czas milczenia
Minęły dwa miesiące, podczas których nie miałam siły, żeby napisać choćby „dwa słowa” na blogu… Dlaczego? Przytłoczyło mnie życie… Punkt pierwszy. Choroba i brak perspektyw na wyleczenie. Może ja ich nie widzę, ale… Po operacjach i chwilowej nadziei, podczas wakacyjnego nieróbstwa, przyszedł czas pogorszenia. Od sierpnia odczuwam bóle oraz silne pioruny występujące w seriach nie do zniesienia. Mam wrażenie, że teraz jest gorzej niż przed operacjami. Kiedy boli, to boli tak mocno, że nie umiem sobie…Continue reading Czas milczenia